Postanowilam jednak przeniesc cala zawartos starego bloga, notatki lacznie z komentarzami. Teraz mam pod kontrola wszystko naraz, za jednym logowaniem.
Zapewne troche potrwa zanim calosc znajdzie sie tutaj, ale… jakos trudno mi sie rozstac z tymi trzema latami.

***
Kopiuj i wklej, kopiuj, wklej… Czytam dawne wpisy i komentarze pod nimi, ozywaja wspomnienia. Zadziwiajace, niektore znajomosci trwaja do dzis 🙂

Swiatecznie i noworocznie!

Zagadujacy mnie na spacerze Tajwanczycy wciaz dziwia sie, jakie malenkie mam dziecko. Oczywiscie nie biora poprawki na to, ze to dziecko ma troche ponad miesiac, a nie pol roku na przyklad.
Dzis spotkana w parku kobiete (juz wychodzila z parku, ale widzac nas zawrocila, ciekawe dlaczego?) zszokowal nie tyle wiek mojego dziecka co fakt, ze szesc tygodni po porodzie mozna byc na chodzie.
– … and you can walk?! – spytala z niedowierzaniem lustrujac jednoczesnie okolice mojego podbrzusza.
Tajwanki sa ulepione z innej gliny?

Z dniem 1 lipca biezacego roku tajwanskie urzedy imigracyjne rozpoczely wydawanie nowych wiz dla obcokrajowcow zamieszkujacych wyspe. Papierowy Alien Resident Certificate zostal zastapiony plastikowa karta wyposazona w mikrochip. Ma to zapobiec falszerstwom, ale odpowiada tez ogolnoswiatowym dzialaniom przeciw terroryzmowi.
Caly proces wymiany wiz przeprowadzony bedzie w dwoch fazach. Do konca roku 2007 obejmie on jedynie wizy dla nowych aplikantow oraz dokumenty wymieniane na przyklad z powodu zguby. Natomiast w okresie od 1 stycznia do konca grudnia roku 2008 wymienic wizy beda musieli wszyscy posiadacze papierowych wersji.
Nowe IC ARC zawiera informacje o pozwoleniu na wielokrotne przekraczanie granicy (re-entry permit), w zwiazku z czym do paszportow nie beda juz wklejane odpowiednie nalepki, a przy wjezdzie i wyjezdzie z Tajwanu konieczne beda oba dokumenty.

Praktykantki na oddziale polozniczym Szpitala Adwentystow.

 

– You are so beautiful… – czwarta doba w szpitalu, trzy dni kompletnej glodowki, cesarka, ale…
– … your skin is so white… – „chorobliwie blada” byloby bardziej na miejscu.

Doszlo do tego, ze przynosily mi posilki, choc nie nalezalo to do ich obowiazkow i stawaly nade mna chcac patrzec jak jem. Oczywiscie musialam sie z nimi obfotografowac. Byly jednak bardzo zawiedzione, kiedy kategorycznie odmawialam budzenia dziecka i dawania im na rece. Ot, taka szpitalna atrakcja.

Szpital Adwentystow w Taipei z czystym sumieniem moge polecic kazdemu. Od samego poczatku naszego pobytu na wyspie z uslug medycznych korzystamy wlasnie tam. To w tym szpitalu Lukasz spedzil tydzien walczac w zeszlym roku z rotawirusem. Teraz moj tygodniowy pobyt…
TaiAn to przede wszystkim wspanialy personel medyczny. Lekarze, ktorzy obok tajwanskiego podejscia do pacjenta, maja tez odrobine rozsadniejsze, zachodnie spojrzenie na niektore sprawy. Pielegniarki, zawsze przybiegajace na dzwonek, zawsze usmiechniete i mile, gotowe nawet przytulic pacjenta i poklepac po ramieniu, jesli wlasnie tego akurat potrzebuje.

 

Dodatkowym plusem szpitala jest restauracja wegetarianska NewStart dostarczajaca pacjentom trzy duze posilki i dwie drobne przekaski dziennie. To nie pajda chleba z maslem i rozgnieciony pomidor, ktorego zaserwowano mi na sniadanie w Warszawie. Polecam, jesli jestescie w okolicy, koniecznie zjedzcie na pietro B1 szpitala. Oprocz warzyw, owocow i zupek wegetarianskich maja tam swietny chleb i bulki z maki graham.

… to ich pozytywne nastawienie do zycia i tego, co im sie przydaza oraz serdecznosc w kontaktach z innymi ludzmi.
Pomijajac mozliwosc ewentualnego uwiklania w lancuszek nie konczacych sie przyslug, Tajwanczyk pomagajac innym, pomaga przede wszystkim sobie. Wszystko, co robi, robi tak naprawde nie dla nas, ale dla siebie samego. Staje sie lepszym czlowiekiem w obliczu swoich bogow i duchow, a przy tym zyskuje „twarz” wsrod innych.

I to jest zasadnicza roznica miedzy Tajwanczykiem, a bialym czlowiekiem z Zachodu.

Wyzwanie, ktoremu trzeba sprostac, jesli chce sie gdzies dojechac autobusem. Jeszcze calkiem niedawno widzac cos takiego wolalam isc na piechote.
Mimo staran, od prawie trzech lat nie udaje mi sie kupic mapy miasta z naniesiona siecia linii autobusowych. W Taipei jest zbyt duzo korporacji… Swojego czasu, wsiadajac do autobusu zawsze spisywalam adres strony internetowej przewoznika. Potem w domu, na spokojnie, porownywalam trasy z mapami miasta.

Powaznym utrudnieniem w poruszaniu sie po miescie, ktorego sie nie zna jest fakt, ze wszystkie przystanki autobusowe sa przystankami na zadanie. Jesli odpowiednio wczesnie nie wcisniesz guzika informujacego kierowce, ze chcesz wysiasc i nie zaplacisz za przejazd, autobus zwyczajnie pojedzie dalej.