Wczoraj o 5-tej rano obudzily mnie syreny. Wlasciwie, to obudzil mnie Mlody, ktory z zamknietymi oczami, wciaz spiac, kategorycznie domagal sie paczka, ktorego nie zdazyl zjesc poprzedniego wieczoru. Syreny uslyszalam przy okazji. Brzmialy jak alarm przeciwlotniczy. Pomyslalam, ze to chyba sen, ze mi sie tylko wydaje. Ze alarmy to przeciez w czasie nalotow sa, w czasie wojny…

Jak donosi dzisiejsze wydanie “Taipei Times” byly to cwiczenia, na wypadek porannego uderzenia na Tajwan. Miedzy 5.00 a 5.30 w Keelung, Ilan County, Taipei City i County, Taoyuan County, Hsinchu City i County slychac bylo syreny. Wszyscy piesi kierowani byli do najblizszych schronow. Zmotoryzowanych zatrzymywano, nakazywano im zjechanie na bok i rowniez odsylano do schronow. Podrozujacym autostradami pozwolono kontynuowac podroz, jednak wszystkie zjazdy z autostrad zostaly czasowo zablokowane. Zamknieto rowniez wszystkie lokalne bazary.
“Jest bardzo wazne, aby ludnosc myslala o tym i cwiczyla zachowanie w sytuacji, gdy wrog napada na nas wczesnie rano”. [sic!]